|
|
jac w popiolybolKipi i syczyb zol? bryzga w powietrzeolI spoza tluszczub co splynal stopionybolUda wyjrzaly na oltarzu nagie.olOd tego chlopca wnet sie dowiedzialembol?e takie marne szly z ofiary znakibolBo on przewodzi mnieb a ja znow innym.olTak wiec chorzeje miasto z twojej winy.olBo wsze oltarze i ofiarne stolyolPsy pokalaly i ptactwob co cialemolEdypowego sie zywilo syna.olWiec nie przyjmuja juz ofiarnych modlowolBogowie od nas ni ofiarnych dymow.olA ptakb co zlopal krew trupa zastyglabolJuz nie wydaje glosow dobrej wrozby.olRozwaz tob synu; bo wszystkich jest ludziolBladzi? udzialem i z prostej zejs? drogi;olLecz mazb co zbladzilb |